pl | eng

Szukając Vivian Maier.
Niewiarygodna historia wielkiej artystki.

Czytano 2282 razy


Na ekrany polskich kin wszedł właśnie poruszający pełnometrażowy film dokumentalny Szukając Vivian Maier zrealizowany przez Johna Maloofa i Charliego Siskela – przedstawiający niewiarygodną, choć do bólu prawdziwą historię Vivian Maier, ogromnie utalentowanej i bardzo tajemniczej kobiety, która przez całe życie ukrywała przed światem swój wielki talent. Film był pokazywany na wielu festiwalach, od Toronto i Berlina po Miami i Rio de Janeiro. Historia przywodzi na myśl zeszłoroczny film Searching for Sugar Man Malika Bendjelloul o poszukiwaniu Sixto Rodrigueza albo Buena Vista Social Club Wima Wendersa z 1999 roku, poświęcony grupie wiekowych muzyków kubańskich, którzy przed wieloma laty grywali razem w hawańskim klubie. Muzycy doczekali sukcesu, Vivian Meier niestety nie...



Vivian Maier (urodzona 1 lutego 1926, zmarła 21 kwietnia 2009), kobieta zagadka – jeden z najważniejszych fotografów XX wieku, a jednocześnie skromna niania opiekująca się dziećmi z zamożnych amerykańskich rodzin. Kim była naprawdę? Dlaczego nikomu nie pokazywała owoców swojej pracy? Czy była świadoma swojego ogromnego talentu? Jaką skrywała tajemnicę?
Z pochodzenia była Francuzką. Mimo, że urodziła się w USA, większość swojej młodości spędziła we Francji. Do USA wróciła w 1951 roku, w Nowym Jorku podjęła pracę jako niana i opiekunką pozostała do końca życia. W wolnym czasie zajmowała się fotografią, ta pasja pochłonęła ją niemal całkowicie. Zdjęcia robiła konsekwentnie przez ponad pięć dekad, pozostawiła ponad 100 000 negatywów, większość to zdjęcia z Chicago i Nowego Jorku.
Maier była nałogowym wędrowcem i fotografem samoukiem, przemierzającym świat w towarzystwie dwuobiektywowej lustrzanki Rolleiflex. Była nieprawdopodobnie precyzyjnym fotografem, posiadała doskonałe wyczucie kadru, wyczucie chwili i niesamowitą zdolność zbliżania się do ludzi z różnych środowisk. Niemal nie powtarzała ujęć. Jej pasja dokumentowania świata wokół przejwajała się także kręceniem amatorskich filmów, nagrywania rozmów z ludźmi i zbierania dosłownie wszystkiego – gazet, biletów, rachunków, ubrań. Jej spuścizna to fascynujący kolaż pamiątek amerykańskiego stylu życia w drugiej połowie XX wieku.









Zdjęcia Vivian Maier. Lata 50-te XX w. Źródło: vivianmaier.com

Historia byłyskawicznej kariery Vivian Maier wydaje się bajkowa. W 2007 roku John Maloof kupił na wyprzedaży garażowej pudło z negatywami nieznanego autorstwa. Zeskanował ich część i wpadł w zachwyt. Zaczął poszukiwać śladów autorki i reszty jej dorobku. Zdjęcia szybko obiegły świat, ujęcia zafascynowały odbiorców. To, czego dowiadział się Maloof, okazało się historią równie fascynującą, jak zdjęcia Vivian Maier. Autorka nigdy nie pobierała żadnych lekcji, nie zostawiła fachowych książek ani albumów mistrzów fotografii, a zdjęć nie pokazywała nawet bliskim, negatywy przechowywała w pokoju zamkniętym na klucz. Większość nie była nawet wywołana, dlatego wielu kadrów nie zobaczyła sama autorka – zostały wywołane już po jej śmierci.
Jednak kuratorzy, krytycy sztuki i kolekcjonerzy są pod ogromnym wrażeniem i porównują jej fotografie do dzieł takich mistrzów jak Elliot Erwitt, Jacques Lartigue, Diane Arbus czy Garry Winogrand. Jej prace pokazały muzea w Paryżu, Nowym Jorku i Londynie, a wystawy jej zdjęć w światowych galeriach biją rekordy popularności.
Vivian Maier miała też swoje drugie oblicze. Nie wszyscy wychowankowie wypowiadają się o niej z sympatią. Była zamknietą w sobie dziwaczką, ekscentryczką, pełną fobii i uprzedzeń patologiczną zbieraczką, panicznie bała się ludzkiego dotyku, często traciła panowanie nad sobą. Zmarła w zapomnieniu, a swą mroczną tajemnicę zabrała ze sobą. Vivian Maier obsesyjnie strzegła swej prywatności, w laboratoriach nigdy nie podawała swoich prawdziwych danych. Czy byłaby zadowolona ze swojej sławy? Raczej nie. Nie wiadomo, co stałoby się z jej twórczością, gdyby John Maloof nie poszedł na garażową wyprzedaż. Zapewne wylądowałaby na śmietniku. To niesamowite, jak wiele karier zależy od przypadku. Ilu artystów nigdy nie zostało zauważonych?






Zdjęcia Vivian Maier. Lata 70-te XX w. Źródło: vivianmaier.com

Artystka pozostawiła ogromną ilość niebanalnych autoportretów. Fotografowała swoje odbicia w wodzie, szybach wystawowych, kawałkach luster, samochodowych lusterkach i felgach. Fotografowała swój cień na piasku, chodniku, szczytowej ścianie domu, czy na ubłoconej pupie robotnika.










Autoportrety Vivian Maier. Źródło: vivianmaier.com


Od 9 maja do 23 czerwca 2014 w Leica Gallery w Warszawie odbędzie się wystawa Vivian Maier. Amatorka.
Galeria zaprezentuje wybór czterdziestu fotografii z kolekcji Jeffreya Goldsteina, kolekcjonera sztuki, który był jedną z pierwszych osób, jakie rozpoznały artystyczny kunszt zdjęć Vivian Maier. Są to kadry, które razem z filmem Szukając Vivian Maier, stworzą najszerszą prezentację prac Vivian w Polsce. Na wystawie będzie można zobaczyć ulubione motywy artystki: grę cieniem, autoportrety, zbliżenia nieznanych jej twarzy. Klucz do spojrzenia na zdjęcia Maier to odniesienie się do pojęcia "amatorstwa" i fotografów-amatorów. Jak zmienia znaczenie tego słowa fotografia o takiej sile wyrazu, tak perfekcyjnie zaplanowane kadry? Czy Vivian Maier była w ogóle amatorką? Wszystkie fotografie z wystawy będą odbitkami kolekcjonerskimi, w edycji 15 sztuk. Wystawie będzie towarzyszył katalog. (wg. strony galerii)
Na razie koniecznie należy obejrzeć film oraz zdjęcia artystki na stronie:  http://www.vivianmaier.com/  


Joanna Furgalińska