pl | eng

Czego nie widać w Warszawie?
Polska sztuka dzisiaj.

Czytano 3283 razy


Co widać? Polska sztuka dzisiaj.
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. 14.02 - 01.06.2014
http://cowidac.artmuseum.pl/pl


W pawilonie Emilia, który jest tymczasową siedzibą Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, trwa przegląd tego, co dzisiaj tworzy się w Polsce. To manifestacja znaczenia środowiska młodej polskiej sztuki i pierwsza od ponad dziesięciu lat tak obszerna jej prezentacja. 87 artystów, 87 różnorodnych postaw i spojrzeń na rzeczywistość. Trudno znaleźć wspólny mianownik wśród tak różnorodnych narracji. Ale niewątpliwie o pokazanie tej różnorodności kuratorom chodziło.

Z tekstu kuratorów:

Wystawa koncentruje się na tym, jak artyści definiują swoją rolę społeczną, jak określają swoje powinności wobec widza oraz negocjują relacje z instytucjami. „Co widać. Polska sztuka dzisiaj” to przegląd sposobów widzenia i postrzegania, pożądania, bycia razem i bycia samemu, rozumienia rzeczywistości, relacji do przeszłości i przyszłości. Wystawa dotyczy zarówno przestrzeni prywatnej artystów, budowania relacji z obiektami codziennego użytku czy architekturą, jak i – wciąż niepoddanego – terytorium zmiany społecznej, prób modyfikacji świata za pomocą narzędzi sztuki.
Wystawa „Co widać. Polska sztuka dzisiaj” pokazuje to, co aktualne na polskiej scenie artystycznej, grupując prace i zjawiska artystyczne w szereg narracji. Jednym z wyraźnie rysujących się wątków jest wyczerpanie strategii awangardowych oraz poszukiwanie inspiracji w obszarach, które mogłyby uchodzić wcześniej za„skompromitowane”, na przykład w sztuce nieprofesjonalnej, w rzemiośle, w akademizmie. Nowych sprzymierzeńców zyskuje sztuka „mieszczańska”, współczesna plastyka czy też sztuka tworzona poza miastem (nowoczesny folklor), powstająca wbrew głoszonym niedawno opiniom, że sztuka współczesna to zjawisko wyłącznie miejskie. Pokazujemy współczesne odsłony sztuki krytycznej, feministycznej i nowomedialnej.




Paweł Althamer. Koziołek Matołek. 2013. Źródło: cowidac.artmuseum.pl

Wystawy nie porządkuje jeden, nadrzędny temat. Można ją zwiedzać posługując się kluczem kilkunastu wątków tematycznych organizujących wystawę w oparciu o grupy zagadnień (wieś, plastyka, percepcja), inspiracje (folklor, neoawangarda) czy konteksty (globalizacja sztuki, feminizm). To zaledwie propozycja, jak można odczytywać zgromadzone dzieła, która nie wyczerpuje zestawu możliwych zagadnień, do których odnosi się aktualnie polska sztuka. Wystawa podzielona jest na sekcje tematyczne: Awangardowe wyczerpanie, Polska Plastyka Współczesna, Sztuka krytyczna dzisiaj, Plastyka polityczna, Surrealizm i feminizm, Robienie nowych światów, Nowoczesny folklor, Artysta lokalny, Inni mistrzowie, Artysta globalny, Pamięć i emocje przedmiotów, Co widać, Dźwięk w sztuce, Między dyscyplinamiSztuka po nowych mediach. Do każdego z tematów przyporządkowano co najmniej kilka prac.


Katarzyna Przezwańska. Makieta sejmu. 2014. Źródło: cowidac.artmuseum.pl


Ewa Axelrad. Zadyma. 2014. Źródło: cowidac.artmuseum.pl


Katarzyna Krakowiak. Epizod 1–9 kompozycja dźwiękowa. Wideo. 2014. Źródło: cowidac.artmuseum.pl

Co widać? Widać polską sztukę rozpiętą między biegunami: od neoawangardy do wiejskich malowanek na skrzyni od tapczanu, od statycznego obrazu po instalacje dźwiękowe, dzięki którym możemy zobaczyć jak widać to, co słychać, od sztuki wyobrażonej po sztukę dokonaną, od sztuki lekkiej, ulotnej, drgającej i dyszącej, po ciężką, twardą i materialną, od bólu istnienia po radość tworzenia. Na jednym biegunie ponadpięćdziesięcioletni Zbigniew Libera i jego Wolny strzelec – dramatyczny krzyk artysty jako społecznego odszczepieńca, a na drugim trzydziestolatek Tymek Borowski ze swoją niby-infografiką, internetowy producent memów o tematyce egzytencjalnej. Dla mnie to główna oś podziału na tej wystawie. Tymek Borowski w sposób nie budzący wątpliwości sformułował manifest młodego pokolenia twórców: Don't be martyr. Have fun. Ważne, żeby się działo i żeby była zabawa, bo nie ma już o co walczyć, kiedy wszystkie bitwy zostały stoczone. Sztuka krytyczna jest w odwrocie, ostrze krytyki się stępiło.


Zbigniew Libera. Wolny strzelec (autoportret). 2013. Źródło: cowidac.artmuseum.pl


Tymek Borowski. Life Looks Like This. 2013. Źródło: tymekborowski.com

Najlepiej widać to, co się rusza. Statyczna sztuka straciła głos. Wideo, multimedia, obiekty interaktywne, ruchome inastalacje, animacje, film o kręceniu filmu, animowane obiekty, sztuka kinetyczna lub postać w podróży – to wszystko dużo skuteczniej zabiega o uwagę odbiorców niż obiekty statyczne. Nieruchomy obraz rzadko jest w stanie kogoś poruszyć, dużo trudniej jest mu się przebić do świadomości widza. Mnie zafascynowały Obiekty animowane Piotra Bosackiego, który przy pomocy prostych mechanizmów (takich jak silniczki do elektrycznego grilla, żarówki, taśmy i sznurki) konstruuje różnorodne ruchome układy. Każda z prac opowiada zamkniętą, absurdalnę minihistorię, będącą wypadkową prostoty mechanizmu oraz finezyjnego humoru (wg. cowidac.artmuseum.pl). Nowa sztuka dzieje się na płaszczyźnie, w przestrzeni i w czasie, angażuje wzrok, słuch, dotyk. Sztuka musi się dziać. Jest aktem, czynem, eksperymentem, aktywnością na styku optyki, dynamiki i akustyki, łączącą sztukę z nowymi technologiami (instalacje dźwiękowe Katarzyny Krakowiak, Falotron Normana Leto, film-partytura Anny Zaradny).


Piotr Bosacki. Obiekty animowane. 2011. Źródło: cowidac.artmuseum.pl


Attila Csorgo. Clock-Work. 2011 (kinetyczna konstrukcja, projekcja świetlna z reflektorów parabolicznych). Źródło: cowidac.artmuseum.pl


Wojciech Puś. Magic Hour. 2013. Źródło: youtube.com

Niejako w opozycji do uniwersalnej sztuki czerpiącej z nauki i podejmującej filozoficzne, globalne tematy, jest pozytywistyczna sztuka zakorzeniona w lokalnych środowiskach, zwłaszcza na wsi i w folklorze wiejskim. Taka sztuka powstaje zazwyczaj w kontekście peryferyjnym, podejmuje tematy w skali mikro i nie ma ambicji wpływania na losy całego świata. Paradoksalnie jednak, przez podejmowanie konkretnych i realnych wyzwań modernizacyjnych, na globalną rzeczywistość wpływa.


Daniel Rycharski. Ogród zimowy w Kurówku. 2013. Źródło: cowidac.artmuseum.pl


Daniel Rycharski. Dokumentacja fotograficzna projektu "Wiejski Street Art". 2009-2013. Źródło: cowidac.artmuseum.pl

Co jeszcze widać? Widać nowo powstające muzeum (oby rzeczywiście powstało) z szeroko otwartymi drzwiami dla różnorodnych, często eklektycznych artystów, postaw, trendów, nurtów; muzeum przychylne, poszukujące. Takie muzeum daje szansę na przedefiniowanie polskiego rynku sztuki, poprzez skierowanie swojej uwagi na jak najszerszy jej nurt. Oby tak się stało, bo to szansa na polską sztukę świeżą i nowoczesną, a nie wtórną i skazaną na drugorzędność.


Billy Gallery. How Art Works. Kadr z filmu animowanego. 2012. Źródło: cowidac.artmuseum.pl

Czego nie widać? Nie widać właściwie niczego poza Warszawą, Poznaniem, Krakowem (i małopolską wsią). Niestety nie widać także Śląska. Tu też tworzy się niezłą sztukę, wierzcie mi Panowie ze stolicy. Powstało tu wiele ciekawych projektów, jest sporo młodych artystów z twórczym potencjałem. Nie wiem, czy powody są polityczne, czy to wyraz lekceważenia, czy braku miejsca na warszawskich salonach. Chyba czas wreszcie zadbać o profesjonalny lobbing.  


Joanna Furgalińska