pl | eng

Uważaj na małych ludzi w mieście
– zawsze patrz pod nogi

Czytano 1463 razy


Uwielbiam inteligentny street art. Prawdę mówiąc, jest jedną z moich ulubionych form sztuki. To niesamowite, jak ludzie wykorzystują miejską przestrzeń do zaprezentowania swojej twórczości tam, gdzie wszyscy mogą ją zobaczyć i nie potrzeba do tego niczyjej zgody ani zezwolenia, nie potrzeba też dyplomu ani zaświadczenia, że jest się profesjonalistą. Wystarczy mieć napęd, pasję i pomysły. Jest to sztuka anarchistyczna i prawdziwie demokratyczna, wyłącznie od artysty zależy, czy jego twórczość zwróci uwagę widza. Jednak nie wszyscy ludzie traktują ją poważnie. Może dlatego, że jest anonimowa i publicznie dostępna i, jako taka, niemożliwa do wyceny?
Jednym z najciekawszych twórców ulicznych jest Slinkachu, brytyjski artysta, fotograf i bloger. Jego najbardziej znany projekt, Mali ludzie, jest działaniem artystycznym w skali mikro i dzieje się niejako na drugim biegunie tego samego zjawiska, co twórczość rzeźbiarzy gigantycznych rzeźb. Po podróży do Brobdingnag mamy więc podróż do krainy Liliputów.



Boys Own Adventures. Acton, London. Luty 2011. Źródło: http://little-people.blogspot.com

Mimo, że bardzo trudno jest zwrócić uwagę na dzieła niemal niezauważalne, Mali ludzie są przyjmowani entuzjastycznie na całym świecie. Projekt jest realizowany przez Slinkachu nieprzerwanie od 2006 roku. Jest to działanie multidyscyplinarne, łączące street art z happeningiem i projektem fotograficznym. Każdy happening jest przez artystę dokładnie fotografowany, opisywany systematycznie na blogu, wystawiany w prestiżowych galeriach w postaci instalacji i fotogramów, w końcu wydawany w formie albumów i małych książeczek. Autor: Zostawiłem miniatury na ulicach wielu miast na całym świecie – w Berlinie, Pekinie, Hong Kongu, Paryżu, Moskwie, Lizbonie, Doha, Cape Town i wielu innych. Moja najnowsza książka Global Village zawiera wiele zdjęć z tych instalacji. Mam nadzieję, że wraz z Małymi ludźmi, odbędziemy w przyszłości wiele podróży także do innych miast.




Stroll. Gorki Park, Moskwa, Rosja. Styczeń 2013. Źródło: http://little-people.blogspot.com

Streetartowy aspekt mojej pracy wiąże się z pojęciem zaskoczenia. Ma na celu zachęcenie mieszkańców miast, żeby stali się bardziej świadomi swojego otoczenia. Sceny, które przedstawiam, stają się bardziej wyraziste dzięki fotografii, a nadane im tytuły mają za zadanie jeszcze bardziej podkreślić poczucie samotności i smutku, jakich doświadcza człowiek, żyjąc w wielkim mieście. Jednak nie chcę odbiorcy przytłoczyć, pod tym zawsze jest jakiś humor. Chcę, żeby ludzie wczuli się w maleńkich ludzi w moich pracach.




The Last Resort. Wandsworth, Londyn. Styczeń 2011. Źródło: http://little-people.blogspot.com

Jako bazy do tworzenia miniaturowych ludzi artysta używa najczęściej zestawów dla modelarzy, głównie tworzących kolejki, wykonanych przez niemiecką firmę Preiser, które można kupić w sklepach modelarskich i w sieci. Nie są na ogół pomalowane. Przebudowuje je, przecina, łączy, dodaje nowe części z modeliny. Potem maluje farbami akrylowymi i, w razie potrzeby, dodaje im rekwizyty, które czerpie z wielu różnych źródeł, takich jak sklepy modelarskie, witryny internetowe i serwisy aukcyjne. Używa również wielu znalezionych materiałów, nawet śmieci i owadów.




House of God (Application to the Department of City Planning - Ref: 13-3470/C). NYC, USA. Czerwiec 2011.
Źródło: http://little-people.blogspot.com

Jak widać na powyższych zdjęciach, autor podejmuje wiele aktualnych tematów społecznych i politycznych, ale zawsze robi to z humorem i klasą. Myślę, że Mali ludzie nieprędko się zestarzeją. Całość projektu i więcej informacji można obejrzeć na stronie artysty i na jego blogu: 
http://slinkachu.com/
http://little-people.blogspot.com/
 


Joanna Furgalińska