pl | eng

Plakat polski
– wyrok w zawieszeniu

Czytano 3011 razy


Dziś, 14 grudnia 2013 roku, ogłoszono wyniki, wręczono nagrody i otwarto wystawę pokonkursową 23 Biennale Plakatu Polskiego w Katowicach. Można o tym pisać optymistycznie – 23 edycja, 48 lat wspaniałej tradycji, 200 prac 122 autorów i autorskich tandemów zakwalifikowanych do konkursu spośród 400 prac 159 autorów. Grand Prix Biennale zdobył Michał Tatarkiewicz za plakat "Palestyna". Złotym medalem wyróżniono pracę zmarłego w listopadzie Waldemara Świerzego. Srebrny medal przypadł Bogusławowi Lustykowi za plakat "Maraton Warszawski 2014", a brązowy Joannie Górskiej i Jerzemu Skakunowi za plakat "Scenariusz dla trzech aktorów". Można się cieszyć, że Katowice są stolicą polskiego plakatu, przecież odbywają się tu aktualnie trzy ważne wystawy: wspomniana pokonkursowa 23 Biennale w BWA Katowice, Śląska szkoła plakatu – profesorowie i uczniowie katowickiej uczelni artystycznej (1947-2000) w Muzeum Historii Katowic oraz pośmiertna Waldemar Świerzy. Muzeum Śląskie w hołdzie mistrzowi plakatu (nota bene pierwszemu absolwentowi katowickiej uczelni) w Muzeum Śląskim. Te trzy wystawy doskonale się uzupełniają, są świetnie zaaranżowane i bardzo ciekawe. Wspaniała historia, wielkie nazwiska, nowe zastępy młodych, zdolnych twórców gotowych tworzyć ciekawe plakaty. Tylko, skoro jest tak dobrze, dlaczego rzeczywistość skrzeczy?


Waldemar Świerzy. Waldemar Świerzy – Legenda polskiego plakatu. Dzielo i postać. 2012. Złoty Medal 23 BPP w Katowicach. Źródło: www.posterpage.ch
 

Dizajn z domieszką szaleństwa.
Najbardziej odjechane pomysły na świąteczne prezenty.

Czytano 1993 razy


Dziś dzień świętego Mikołaja. Dziś nie wypada pisać o poważnej sztuce. Jeśli macie kominek, wywieście skarpetki. Jeśli nie macie, zajrzyjcie pod poduszkę. Na pewno znajdziecie coś, co pozwoli Wam obudzić w sobie wewnętrzne dziecko. A jeśli nie przyniesie Wam dziś żadnego prezentu święty Mikołaj, to na pewno w święta Bożego Narodzenia dostaniecie jakieś zwariowane i bezużyteczne prezenty od rodziny lub znajomych, którzy będą chcieli Waszym kosztem podbudować sobie ego. Przyjmijcie to ze stoickim spokojem, po prostu się tym bawcie. Lub sami kupcie coś równie wariackiego, może wywołacie uśmiech na czyjejś twarzy. Pomogę Wam wybrać coś ciekawego ;-)

Źródło: flipflipmeheidi.com
 

LC2.
Marzenie o wielkim komforcie.

Czytano 2252 razy


Choć słynny klubowy fotel LC2 Grand Confort został zaprojektowany 85 lat temu, nadal pozostaje stylowy i ważny. I pomimo słusznego wieku nadal uważany jest powszechnie za mebel nowoczesny. Myśl projektowa wybitnych modernistów XX wieku tak bardzo wyprzedziła możliwości percepcyjne przeciętnego odbiorcy, że przez następnych kilkadziesiąt lat projektantom pozostało jedynie naśladowanie...


Le Corbusier, Pierre Jeanneret, Charlotte Perriand. Easy Chair (Fauteuil Grand Confort). Źródło: cassina.com


Le Corbusier, Pierre Jeanneret, Charlotte Perriand. Easy Chair (Fauteuil Grand Confort). 1928. Źródło: www.moma.org
 

Gra pozorów.
O lustrach w sztuce.

Czytano 6966 razy


Lustro (lub bardziej wzniośle zwierciadło) – tylko przyrząd optyczny, powierzchnia odbijająca światło, dzięki której powstaje obraz odbity przedmiotów znajdujących się przed nim, czy przedmiot magiczny, dzięki któremu można nawiązać kontakt z innym wymiarem? Dla jednych optyka, dla innych magia. Dla artystów medium, dzięki któremu optyka nabiera cech magicznych i przenosi widza w światy paralelne. Interpretacja należy do odbiorcy.


Michael Shainblum. A Kaleidoscopic Timelapse. 2013. Źródło: www.thisiscolossal.com
 

Artyści, którzy odeszli
w ostatnich dwunastu miesiącach

Czytano 4702 razy


Skoro wszyscy, to Furgaleria.pl też. Nie możemy 1 listopada nie zamieścić listy tych, którzy odeszli w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Taka nowa świecka tradycja. Zwłaszcza, że w ostatnim roku śmierć rozdawała bilety w jedną stronę bez umiaru. Z listy żywych zostali wykreśleni malarze, rzeźbiarze, architekci, graficy, ilustratorzy. Na całym świecie. Dziś przypominamy ich twórczość i najważniejsze dokonania. Zobaczcie galerię, w której wspominamy zmarłych ludzi sztuki:

Will Barnet
Amerykański artysta znany ze swoich obrazów, akwarel, rysunków i grafik przedstawiających zarówno ludzi i zwierzęta, w zwykłych scenach z życia codziennego, jak i transcendentne oniryczne światy. Jeden z najbardziej utytułowanych twórców amerykańskiej sztuki współczesnej.
Artysta zmarł 13 listopada 2012 roku. Miał 101 lat.


Will Barnet. Autoportret. Źródło: williamturnbullart.com
 

Artysty portret własny.
Słów kilka o autoportrecie.

Czytano 4990 razy


Autoportret z kwiatem ostu Jacka Malczewskiego został sprzedany w tym miesiącu na aukcji w Warszawie za 920 000 zł. Cena wywoławcza wynosiła 450 000 zł i spodziewano się osiągnięcia ceny 800 000 zł, znalazła się jednak osoba gotowa zapłacić za unikalne dzieło jeszcze więcej. Dzieło od 80 lat pozostawało w prywatnych zbiorach i nie było znane ani szerszej publiczności, ani historykom sztuki. Namalowany w szczytowym okresie twórczości Malczewskiego obraz przedstawia artystę w purpurowej kamizelce i białej koszuli, z kwiatem ostu w dłoni. Za jego plecami widać twarz jasnowłosej kobiety z wiankiem kwiatów na głowie. W prawym górnym rogu widnieje drabina, motyw popularny w obrazach Malczewskiego. Symbolika dzieła skupia się na tematyce losu i posłannictwa artysty. Z napisów i nalepek katalogowych udało się odtworzyć historię obrazu. W 1911 roku został pokazany na wystawach w TPSP Krakowie i w Towarzystwie Zachęty w Warszawie. Najpierw zakupił go kolekcjoner Leon Goldberg, następnie trafił do zbiorów dr Samuela Goldflama. Jeszcze przed wojną w jego posiadanie weszli ostatni właściciele, którzy wystawili przedmiot na ostatniej aukcji. Obraz do dzisiaj urzeka świeżością i żywością.


Jacek Malczewski. Autoportret z kwiatem ostu. 1911. Źródło: historia.org.pl
 

Spokój i energia w linoryty zaklęte.
O wystawie Joanny Piech w Muzeum Miejskim w Tychach.

Czytano 1260 razy


Od 11 października do 7 grudnia 2013 w Muzeum Miejskim w Tychach prezentowana jest wystawa linorytów niedoścignionej mistrzyni dłuta – Joanny Piech. Wystawa laureatki Grand Prix Międzynarodowego Triennale Grafiki Kraków 2009 stanowi kolejną prezentację wieloletniego dorobku artystki. Ekspozycja obejmuje blisko pięćdziesiąt wykonanych w technice linorytu prac, w tym zwycięskie Czas na spacer (2009) i Wiem wszystko (2009) oraz najnowsze, wielkoformatowe kompozycje.

http://www.muzeum.tychy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1278&Itemid=98


Roman Kalarus. Plakat wystawy Joanny Piech. 2013.


Joanna Piech. Wystawa w MCK Kraków. 2012. Źródło: news.o.pl
 

Czas ogacić miasto na zimę
czyli o yarn bombingu

Czytano 4547 razy


Jesień nas w tym roku nie rozpieszcza. Ziiiimno. Za zimno. Czas ogacić miasta na zimę. Dzięki yarn bombingowi niemodne słowo gacić uzyskało nowe życie. Yarn bombing (yarnbombing, yarn storming, guerrilla knitting, urban knitting lub graffiti knitting, a po polsku włóczkowa partyzantka, włóczkowe graffiti, włóczkowe bombardowanie, szydełkowe graffiti) to rodzaj street artu, gdzie zamiast farby, sprayu czy kredy używa się kolorowych włóczek lub przędzy, a zamiast pędzla – szydełka lub drutów. To stosunkowo nowe zjawisko, nieco pogardliwie zwane feministycznym graffiti, robi prawdziwą furorę na świecie. Powstało przypadkowo, kiedy prowadząca w Austin mały butik Magda Sayeg, w 2005 roku wydziergała z włóczki błękitno-różowe ubranko na klamkę u drzwi. Instalacja cieszyła się ogromnym zainteresowaniem klientów, więc Sayeg obszydełkowała znak drogowy stojący przed sklepem. Znak stopu w kolorowym włóczkowym ubranku stał się niezwykle popularny, turyści zatrzymywali się przy nim i robili zdjęcia. Twórczyni postanowiła więc "ubrać" inne znaki, potem latarnie, drzewa, pomniki i inne elementy miejskiej infrastuktury. Artystka zaprosiła do pomocy dziergające przyjaciółki i ...tak narodził się yarn bombing. Dziś Magda Sayeg jest ikoną yarn bombingu, a jej znakiem rozpoznawczym jest sponsorowany przez Absolut Vodka meksykański autobus. Więcej prac artystki można obejrzeć na jej stronie internetowej: http://www.magdasayeg.com/home.php. Ma wielu naśladowców, zjawisko stało się popularne na wszystkich kontynentach. Bomberzy działają indywidualnie lub grupowo, niektórzy jawnie, inni anonimowo, zawsze wywołując uśmiech, bo to przyjazna forma graffiti.

 

Sklej sobie ubranko
czyli o papierowej modzie.

Czytano 3122 razy


Moda z papieru jest, wbrew pozorom, dość popularnym zjawiskiem. I, choć największe triumfy święciła w latach 60-tych XX wieku, jej historia jest równie stara, jak historia papieru. W Chinach i Japonii tradycja papierowych ubrań istniała od starożytności. Azjaci zastępują tkaniny wodoodpornym papierem Kaki-Shibu, impregnowanym sfermentowanym sokiem z persymonek lub używają papieru shifu z pociętych pasków zużytego papieru, z których tkają materię. Na Zachodzie idea ubrań wykonanych z papieru pojawiła się w pierwszej połowie XX wieku, kiedy w czasie kryzysu gospodarczego i wojny szukano taniej alternatywny dla tkaniny. Z tego czasu pochodzą papierowe ubrania dla zmarłych, koszule męskie, krawaty i papierowe buty "trumniaki". Tradycyjne tkaniny były zwykle za drogie, a dzięki papierowym ubraniom zmarli mogli wyglądać godnie i luksusowo. Ten zwyczaj istnieje nadal w niektórych krajach, na przykład w Brazylii i Meksyku.


Źródło: thisiscolossal.com


Ubrania z Kaki-Shibu. Źródło: flickr.com
 

Panegiryk do szmaty.
O japońskiej sztuce boro.

Czytano 5630 razy


Postanowiłam trochę dłużej pozostać w kręgu kultury japońskiej, bo zachwyciła mnie japońska sztuka boro. Słowo boro po japońsku oznacza obdarte szmaty. Boro to sztuka zamieniania czegoś, co wydaje się być zupełnie bezwartościowe, w nową super jakość, wyrosłą z japońskiej pomysłowości i skromności. Postaram się Was przekonać, że japońskie szmaty są najpiękniejsze na świecie. Zachęcam do przejrzenia bardzo ciekawego bloga o japońskich tekstyliach: http://threads.srithreads.com/.


Japoński bawełniany futon boro farbowany barwnikiem indygo. 1900. 128 x 155 cm. Cena $1695.00. Źródło: www.kimonoboy.com


Japońskie boro farbowane barwnikiem indygo.1900 z wcześniejszych kawałków shibori, katazome i kasuri 250 x 640 cm.
 

Isamu Noguchi – człowiek, który udomowił rzeźbę.
Coffee Table (IN-50) – ikona światowego dizajnu.

Czytano 6974 razy


Isamu Noguchi (1904-1988), jeden z największych artystów XX wieku, wszechstronny twórca – wizjoner, który rozszerzył tradycyjne pojęcie rzeźby o projektowanie scenografii i układów tanecznych, ogrodów, parków, placów zabaw, fontann, mebli i domowych sprzętów. Wszystko, co posiadało trzy wymiary, mogło być dla niego polem rzeźbiarskiej penetracji. Jeden z największych dizajnerów w historii, który będąc projektantem, nigdy nie przestawał być artystą, a tworząc dzieła sztuki dążył do polepszenia warunków codziennego życia. Wykorzystując swoje amerykańsko-japońskie pochodzenie, w sposób doskonały połączył elementy sztuki japońskiej z zachodnim modernizmem.
Choć jego dorobek twórczy jest ogromny, a jego Coffee Table (IN-50) jest ikoną światowego dizajnu, ten wielki artysta nie ma nawet polskiej strony w Wikipedii...


Isamu Noguchi. Źródło: wishflowers.tumblr.com
 

Upcykling
czyli o sztuce ze śmietnika.

Czytano 3858 razy


Dziś mijają dwa miesiące od wejścia w życie nowej ustawy śmieciowej, która miała w naszym kraju załatwić raz na zawsze problem dzikich wysypisk, śmierdzących kontenerów i walających się wokół reklamówek. Rocznie produkujemy w Polsce 12 milionów ton śmieci, z których zaledwie 11% trafia do recyklingu, a reszta zalega na wysypiskach. 30% Polaków nigdy nie płaci za odbiór odpadków, podrzuca je sąsiadom lub pali w domowych piecach. Na dzikie wysypiska, głównie do lasów, trafia ich każdego roku aż 2,5 miliona ton, czyli 1/5 wszystkich odpadów. Likwidacja nielegalnych wysypisk kosztuje podatników około 16 milionów złotych rocznie.
Śmieci to cenny zasób. W ogromnej większości przypadków odpady można przerobić lub ponownie wykorzystać. I choć ustawa śmieciowa na razie niespecjalnie działa, recykling powoli staje się normą także w naszym kraju. Natomiast upcykling jest pojęciem niemal nieznanym. Upcykling to forma przetwarzania wtórnego odpadów, w wyniku którego powstają produkty o wartości wyższej niż przetwarzane surowce. To styl życia wpisujący się w filozofię zrównoważonego rozwoju, pozwalający odzyskać autentyczność i szczęście poprzez ograniczenie konsumpcji i zmniejszenie ilości odpadów. Najprostszym przykładem upcyklingu jest produkcja obuwia z opon samochodowych lub toreb z bannerów reklamowych. Ale przetworzenie kontenera odpadków w dzieło sztuki warte kilkadziesiąt tysięcy euro, to wyższa szkoła jazdy. A jednak to dość popularne zjawisko. Postanowiłam poszukać ciekawych, niecodziennych przykładów upcyklingu. Może zachęci to naszych twórców do poszperania w śmieciach?



 

Zbuduj sobie arcydziełko!
LEg GOdt czyli baw się dobrze

Czytano 4800 razy


Choć firma zabawkarska Lego została założona przez Olego Kirka Christiansena w Billund w Danii w 1932 roku, charakterystyczne klocki - cegiełki z tworzywa sztucznego, składane razem za pomocą systemu wypustek i gniazd, zostały opatentowane w 1958 roku. Od tego czasu firma rozpoczęła ekspansję, która doprowadziła do zdobycia przez nią 70% udziału w światowym rynku klocków, a to oznacza, że klockami Lego bawi się rocznie 400 mln ludzi w różnym wieku. Sprzedaż firmy osiągnęła wartość 17 mld dolarów. Firma zatrudnia ponad 8000 pracowników. Prowadzi parki rozrywki działające pod marką Legoland. Jej celem jest opracowywanie innowacyjnych produktów uwalniających kreatywność poprzez ciekawą zabawę. Nazwa Lego to skrót utworzony z duńskiego zwrotu Leg godt czyli baw się dobrze. A więc bawmy się.

Źródło: lecatalog.com
 

Najlepsze wystawy na koniec lata.
Co warto obejrzeć w muzeach i galeriach?

Czytano 4290 razy


Wakacje się kończą, w powietrzu czuje się już wrześniowy zapach opadłych liści, ale sezon wystawowy trwa w najlepsze. Właściwie dopiero teraz jest dobry czas na odwiedzanie muzeów, bo lato kusi raczej plażami i morzem, a koniec sierpnia i wrzesień to dobry moment, żeby wsiąść w samolot i odbyć jakąś podróż z wystawą u celu.
Nie jesteśmy już skazani na kiepskie reprodukcje, jak to dawniej bywało. Jesteśmy pełnoprawnymi konsumentami światowej kultury. Najlepsze muzea stoją dla nas otworem. Voilà.
Co ciekawego możemy obejrzeć?

W Polsce? Przede wszystkim, kto jeszcze nie odwiedził wystawy Mark Rothko. Obrazy z National Gallery of Art w Waszyngtonie w Muzeum Narodowym w Warszawie, powinien to uczynić natychmiast, bo taka okazja więcej się nie powtórzy. Wystawa potrwa do 1 września 2013, niewiele czasu pozostało do jej obejrzenia.
Muzeum Narodowe. Warszawa, Aleje Jerozolimskie 3. Godziny otwarcia: wtorki–niedziele: 10.00–18.00, czwartki: 10.00–21.00, poniedziałki: nieczynne.

Mark Rothko. No.5/No.22. Źródło: www.wikipaintings.org
 

Wiemy, czego nie zjemy
czyli słów kilka o food arcie

Czytano 3325 razy


Dobry posiłek może być uważany za dzieło sztuki sam w sobie. Jedzenie jest życiową koniecznością wszystkich ludzi, ale są liczne sposoby pozwalające na spotęgowanie doznań kulinarnych. Ludzie mają 5 rodzajów receptorów smakowych, odpowiadających mniej więcej ważnym grupom substancji chemicznych znajdujących się w pożywieniu i służących do rozpoznawania pięciu podstawowych smaków: słodkiego, słonego, kwaśnego, gorzkiego i umami.
Kubki smakowe w praktyce mają zastosowanie do rozpoznawania, czy dane jedzenie nie jest zepsute lub nieświeże i mają za zadanie ostrzec o tym przed połknięciem pożywienia. Mogą one jednak polepszać i potęgować naszą przyjemność płynącą z jedzenia, jeśli sprowokuje się je w umiejętny, zgodny z naszymi gustami sposób. Choć wrażliwość na różne smaki, zwłaszcza gorzki i słodki jest uwarunkowana genetycznie, a więc odmienna u każdego człowieka, szefowie kuchni pracowali przez całe wieki, żeby sprawić sensualną przyjemność płynącą z jedzenia tym, którzy płacili za ich usługi. Liczne magazyny i fora kulinarne prześcigają się w podpowiadaniu zwykłym ludziom sposobów, jak osiągnąć stan euforii w czasie jedzenia i sprawić, żeby nasze kubki smakowe śpiewały z radości i tęskniły za następnym kęsem potrawy, mimo wypełnionych po brzegi żołądków. U wielu organizmów smak i węch nie są oddzielone, człowiek odczuwa zarówno smak, jak i węch, ale odpowiada za nie jeden nerw, utrata smaku łączy się z utratą węchu. Wtedy w sukurs przychodzi wzrok. Wizualne zaangażowanie zmysłów czyni posiłek ciekawszym i doskonalszym. Każdy dobry kucharz wie, że odpowiednio zaaranżowane danie, to połowa kulinarnego sukcesu. To przecież nie przypadek, że to samo słowo smak określa w ujęciu fizjologicznym zdolność odczuwania smaku przez istoty żywe, a w sensie estetycznym oznacza gust, poczucie piękna, zdolność lub umiejętność oceny wartości estetycznych. 

 

Crazy design ideas for summer
czyli kuriozalne pomysły dizajnerów

Czytano 3058 razy


Sezon ogórkowy trwa, upał doskwiera wszystkim, więc zamiast poważnej sztuki proponuję coś lekkiego i niezobowiązującego, czyli przegląd dizajnerskich kuriozów z wakacjami w tle. Wakacyjny dizajn jest zwariowany, kolorowy i zaprojektowany wbrew wszelkim regułom, przecież chodzi tu o fun i urlop od codzienności.

Olbrzym. Świat Kryształów Swarovskiego. Watten. Austria. Źródło: de.wikipedia.org
 

In casa, un espresso come al bar!
Bialetti Moka Express – ikona światowego dizajnu

Czytano 1694 razy


Dziś proponuję wakacyją podróż do Włoch. Któż nie lubi boskiego smaku oryginalnego włoskiego espresso?

Kawiarka Moka Express firmy Bialetti to najpopularniejsza ikona światowego dizajnu – liczba wyprodukowanych egzemplarzy sięga obecnie ponad 200 milionów. Jest także najczęściej kopiowanym ekspresem do kawy. Największą popularnością cieszy się w Europie i Ameryce Łacińskiej. Jak na ikonę przystało, każde szanujące się muzeum nowoczesnego przemysłu lub wzornictwa posiada kilka egzempalrzy wśród eksponatów: MoMA, Wolfsonian–Florida International University, Narodowe Muzeum Dizajnu Cooper–Hewitt w Nowym Jorku, London Design Museum, London Science Museum i wiele innych na całym świecie. Moka to domowy ekspres, który postawiony na zewnętrznym palenisku produkuje espresso przez przepuszczenie gorącej pary pod ciśnieniem przez zmieloną kawę. Kawiarki Moka produkowane są w różnych rozmiarach, pozwalających na przygotowanie od jednego do osiemnastu 50 ml kubków. Wiele obecnych modeli, podobnie jak prototyp, jest wykonanych z aluminium, z bakelitowymi uchwytami. Powodem, dla którego Alfonso Bialetti wymyślił Moka Express była potrzeba uzyskania takiego smaku i jakości, jakie charakteryzowało napój profesjonalnie parzony w barach kawowych.

Moka Express firmy Bialetti. Źródło: Pinterest
 

Artyści w piaskownicy
czyli ślady na piasku i kręgi na wodzie

Czytano 2234 razy


Któż z nas nie lubił pobawić się w piasku? Artysta ma łatwiej. Artyście wolno. Artysta może to robić bezkarnie w każdym wieku. Praca z piaskiem w charakterze tworzywa ma tę zaletę, że kiepskimi dziełami nie zaśmieca się świata, są samodegradowalne. Czasem jednak dzieła są bardzo ciekawe, wtedy ich trochę żal. Na szczęście zostaje dokumentacja fotograficzna i filmowa oraz miejsce, na którym może powstać następne dzieło. Zapraszam na subiektywny przegląd dzieł sztuki wykonanych z piasku. Korzystajcie z lata, bałtyckie plaże są płaskie i szerokie. Może znajdziecie tu odrobinę inspiracji?



Jim Denevan. Rysunki na plaży w Kalifornii
Źródło zdjęć: jimdenevan.com
 

Sugar art.
Jaka jest zawartość cukru w sztuce?

Czytano 4974 razy


Czy cukiernik to zawód artystyczny? Większość z Was odpowie, że to rzemiosło. A jeśli cukiernik skończył jedną z renomowanych szkół artystycznych i wystawia w najlepszych galeriach na Manhattanie? A cukier to po prostu materiał, z którego powstają dzieła sztuki? Okazuje się, że praca w cukrze to wcale nierzadkie zjawisko. Zapraszam na przegląd najbardziej znanych światowych "cukierników". Tworzą bardzo różne dzieła i na pierwszy rzut oka nic, poza materiałem, ich nie łączy. Po bliższym zastanowieniu jasne jest jednak, że łączy ich także nieprawdopodobna kreatywność i niesamowita wyobraźnia.



William Lamson. Solarium. 2012. Mountainville, New York.
Źródło: http://www.williamlamson.com/index.php/20-solarium 
 

Gadał dziad do obrazu
– o sztuce w domowych wnętrzach

Czytano 1118 razy


Nie mam wątpliwości, że sztuka jest ludziom potrzebna. I nie tylko z powodów metafizycznych, intelektualnych i filozoficznych, te potrzeby są oczywiste. Jestem także pewna, że sztuka jest jedną z najlepszych i najpewniejszych inwestycji, zwłaszcza długookresowo. Ale większość ludzi ceni sztukę wyłącznie dzięki walorom estetycznym. To niewątpliwie wartość dodana inwestowania w sztukę, która nie dość, że przynosi realne korzyści, to cieszy oczy, oddziałuje na nasze zmysły, wyzwalając emocje, poszerza nasze horyzonty. Zapewne są tacy, których cieszy widok stosów ułożonych z monet lub pliki banknotów, ale przyjemność odczuwana w takiej sytuacji jest dość płaska, bo pieniądz nie jest sam w sobie żadnym dobrem, jest tylko dobrem potencjalnym, obietnicą konsumpcji. Dobry obraz wiszący nad kanapą ma ten walor, że jest dobrem raczej nie tracącym na wartości i w każdej chwili zbywalnym, a przyjemność obcowania z nim jest dodatkowym bonusem. Dzieła sztuki to chyba jedyna kategoria zakupów spełniająca kryteria "zjeść ciastko i mieć ciastko".

Źródło: www.digsdigs.com
 

Czy można być jednocześnie twórcą i tworzywem?
Rzecz o pięknych ludziach Suri

Czytano 2528 razy


W naszej piramidzie jesteśmy tworzywem i twórcami. Gdyby ktoś był niedoskonały fizycznie, nie wiedziałby gdzie kończy się, a gdzie zaczyna jego brzydota. Nie sądzę, żeby miał dystans do samego siebie. Niezapomniany wykład Andrzeja Dobosza, wygłoszony podczas gry w salonowca w "Rejsie", przypomniał mi się podczas oglądania najpiękniejszych ludzi świata pomalowanych w najpiękniejsze obrazy.


Hans Silvester. Ludzie z Omo
Źródło:  http://galerie.toiquiviensdethiopie.com
 

Małgosia Lazarek na Satyrykonie
– the winner takes it all.

Czytano 1763 razy


Legnicki Satyrykon, który po raz pierwszy został zorganizowany w 1977 roku, z lokalnego konkursu dla rysowników i satyryków, już dawno przekształcił się w prestiżowy festiwal o międzynarodowym zasięgu. Poświadcza to maksymalna nota „5 gwiazdek” przyznana Satyrykonowi przez FECO (Federacja Organizacji Rysowników). W tym roku po raz kolejny wygrała go Małgorzata Lazarek, artystka, której prace mam zaszczyt prezentować w Furgalerii.


Małgosia Lazarek odbiera Grand Prix Satyrykonu 2013.
Źródło:  http://24legnica.pl/?p=14038
 

Pawiem narodów jesteś i papugą
czyli kto twórczo interweniuje

Czytano 3306 razy


Słowacki wielkim poetą był. I wizjonerem. A jego diagnoza z "Grobu Agamemnona" o Polsce, która jest pawiem narodów i papugą, jest nadal aktualna. Niestety. Są rzeczy, któych nie wypada robić. Nie wypada zabijać, sypiać z żoną kolegi, nie wypada kraść. Także cudzych pomysłów. Zwłaszcza w majestacie festiwalu. Rozumiem, że artyści kopiują cudze pomysły, dodają coś od siebie, ta wartość dodana stanowi o rozwoju stylów, kierunków, jest warunkiem ciągłości kultury. Ale prosty plagiat jest naganny. I nie wypada go nagradzać w blasku fleszy. Wstyd przed całym światem. O co chodzi? O podgórskie schody.



Agnieszka Rola i Monika Pasek. Patrz pod nogi. Kraków. 19.06.2013.
Źródło: jacekszlak.pl
 

Długopisanie
– 15 milionów potencjalnych dzieł sztuki dziennie

Czytano 1869 razy



Źródło: http://arianereichardt.blogspot.com/2011_07_01_archive.html

Wynaleziony w 1938 roku przez Węgra Laszlo Josefa Biró długopis, to wynalazek epokowy. Już pierwszego dnia sprzedaży, mimo niebotycznej ceny 100 dolarów za sztukę, nabywców znalazło 8 tysięcy długopisów. Aktualnie na całym świecie sprzedaje się ich 15 milionów dziennie. Droga długopisu na salony nie była oczywista. W stosunku do pióra, długo uchodził za narzędzie gorszej klasy. Kiedyś rysowanie długopisem kojarzyło się z ukradkowymi szkicami w zeszycie szkolnym. Od jakiegoś czasu długopis jest jednak pełnoprawnym, choć ekskluzywnym, narzędziem artystycznym. Wraz ze wzrostem ruchów anty-sztuki, takich jak Fluxus z 1960 roku, liczba znanych artystów wykonanujących rysunki przy użyciu długopisu znacznie wzrosła, zwłaszcza w ostatniej dekadzie. Najbardziej znamym wirtuozem tego narzędzia jest urodzony w Seulu nowojorczyk Il Lee. Ten ponadpięćdziesięcioletni artysta zaczął używać długopisu w swojej twórczości ponad 30 lat temu i konsekwentnie używa go do dziś. Pracuje w różnych skalach, na papierze i na płótnie, zachwycając rozległością podejść i mediów, rysuje w negatywie i pozytywie, bada zarówno linię, jak i formę. Il Lee stworzył długopisem spójny wszechświat, który wciąż rozszerza się we wszystkich kierunkach.


Il Lee, 1. Bez tytułu 182, 1982, długopis na papierze, 2. BL-060, 2005, długopis na płótnie.
Źródło:  http://gateway.pratt.edu/eye-on-alumni-nov/
 

Jaka jest wartość odżywcza warzyw w puszce?
Rzecz o cenach dzieł sztuki.

Czytano 1015 razy


Przy okazji wystawy Marka Rothko porozmawiajmy o cenach współczesnych dzieł sztuki. Ceny powyżej 80 000 000 USD rozpalają wyobraźnię jednych, u innych budzą zdziwienie i zaskoczenie. Mało wrażliwym estetycznie wydaje się, że też potrafią takie dzieła namalować. Na głupotę nie ma lekarstwa. Niemniej pytanie o realną wartość dzieła sztuki pozostaje zasadne, choć przypomina odwieczny dylemat o wartość odżywczą warzyw w puszce. Bo co wyznacza wartość dzieła sztuki? Neuroestetyka? Ilość wyświetleń w Google? A może kolekcjonowanie dzieł sztuki to tylko jedno z najdroższych i ekskluzywnych hobby, zarezerwowane wyłącznie dla miliarderów? Kupując obrazy, kupują prestiż, poczucie własnej wartości, bilet do grona wtajemniczonych czy naprawdę doznają wzniosłych uczuć obcując ze sztuką? Może dokonują tych zakupów, żeby samych siebie przekonać, że mogą mieć wszystko?

Do niedawna wydawało mi się, że najlepsze, co może zrobić artysta dla podniesienia ceny swoich dzieł, to po prostu umrzeć. Jednak casus Banksy'ego temu przeczy. Choć nie wiadomo, jak poszybowały by ceny jego dzieł, gdyby niespodziewanie zszedł z tego świata. ;-) Mural Banksy'ego, artysty ulicznego, którego prace z założenia demokratyczne i nie na sprzedaż pojawiają się na ulicach Londynu i wielu innych miast świata, został sprzedany w tym tygodniuna na aukcji w Londynie za £750 000, czyli 1 100 000 USD. "Praca niewolnicza", dzieło przedstawiające bosego chłopca zszywającego za pomocą maszyny do szycia girlandę z brytyjskich flag, to protest przeciwko konsumpcjonizmowi i wykorzystywaniu niewolniczej pracy dzieci, a jednocześnie satyra na zeszłoroczny diamentowy jubileusz królowej Elżbiety II, powstało na ścianie sklepu Poundland w Wood Green i niemal natychmist stamtąd zniknęło. Pojawiło się na aukcji w Miami, ale zostało wycofane w ostatniej chwili. Teraz pojawiło się na aukcji w Londynie i natychmiast zostało sprzedane. Co sądzicie o tym? Czy to zuchwała kradzież, czy akt odwagi i próba ocalenia dzieła przed zamalowaniem? Czy inne dzieła Bansky'ego też znikną ze ścian? Nie wątpię, że znajdzie się sporo chętnych do szybkiego wzbogacenia.


Banksy. Slave Labour. Wood Green. 2012. Źródło:  http://now-here-this.timeout.com/2013/06/10/sold-wood-greens-banksy-mural-finds-a-home/
 

Mark Rothko
– profesjonalny samouk

Czytano 2333 razy


Mark Rothko. Obrazy z National Gallery of Art w Waszyngtonie. Muzeum Narodowe w Warszawie. 7.06 – 1.09.2013.
http://www.mnw.art.pl/index.php/pl/wystawy_czasowe/wystawy/art136.html


Mark Rothko, jeden z największych artystów XX wieku, w powszechnym odbiorze największy, od 7 czerwca będzie miał wystawę w Muzeum Narodowym w Warszawie. To prawdopodobnie najważniejsza wystawa w Polsce od zarania dziejów, nigdy nie wystawiano w naszym kraju prac artysty tej rangi. W dodatku są to dzieła z kolekcji National Gallery of Art w Waszyngtonie. I to bezprecedensowe wydarzenie ma promocję o wiele mniejszą od byle imprezy weekendowej. Wpis na stronie muzeum pojawił się dopiero dziś i do tego jest zilustrowany zdjęciem jednego obrazu wielkości 1/4 znaczka pocztowego. Nie podano ilości wystawianych dzieł ani ich tytułów, być może jest to wystawa jednego obrazu... Naprawdę jestem pod głębokim wrażeniem. Na szczęście w Christie's obraz Marka Rothko Orange, Red, Yellow z 1961 roku sprzedano za cenę $86,882,500 i jest to najwyższa cena uzyskana kiedykolwiek na ukcji za dzieło artysty urodzonego w XX wieku. Dzięki tej transakcji Rothko szczęśliwie przebił się do mediów i przy okazji powiedziano kilka słów o wystawie. Dziękuję nabywcy za promocję wystawy ;-) Poniżej najdroższy obraz.

 

Do czego służą książki?
– architectural review

Czytano 2013 razy


Choć UNESCO ogłosiła 23 kwietnia Dniem Książki, w naszym kraju to maj jest tradycyjnie miesiącem książek, w maju odbywały się kiedyś kiermasze, w maju odbywają się aktualnie największe targi książek. Postanowiłam skorzystać z ostatniego majowego weekendu i zająć się tematem związanym z książkami.
Czy książki są nam jeszcze do czegoś potrzebne? Wydania papierowe wypierane są przez ich elektroniczne wersje, z czytników korzysta coraz więcej użytkowników. Książki zastępowane są e-bookami, czasopisma – wydaniami internetowymi, encyklopedie – Wikipedią, a słowniki dostępne są w sieci. Zmierzch tradycyjnej książki następuje w niespodziewanym tempie. Popularny na całym świecie Oxford English Dictionary jest teraz dostępny wyłącznie w wersji elektronicznej. Wyszukanie hasła jest prostsze i szybsze w internecie, niż w wielotomowym słowniku czy encyklopedii.
Większość książek wydaje się na razie w obu wersjach – elektonicznej i papierowej, ale kto wie, jak długo?
Najważniejsze światowe księgozbiory zostały zdigitalizowane za pomocą specjalnie do tego celu skonstruowanych skanerów. Inicjowane są kolejne projekty, takie jak Światowa Biblioteka Cyfrowa czy Europeana, mające na celu udostępnienie dzieł literatury, sztuki i filmu jak najszerszej rzeszy odbiorców.
Co wobec tego robić z niepotrzebnymi książkami, których pozbywają się biblioteki? Oddać artystom, na pewno coś ciekawego zbudują. Książki to świetny budulec, praktyczny, czysty, łatwy w użyciu – to zewnętrzność. Ale jest też metaforyczne przesłanie tych instalacji – książki to wiedza, historia, dziedzictwo ludzkości.
Zapraszam na przegląd budowli wykonanych z książek.

1. Home (Dom) jest instalacją rzeźbiarską, którą kolumbijski artysta Lagos Miler zbudował z książek w 2011 roku w Magnan Metz Gallery w Nowym Jorku. Starannie ułożone książki tworzą zwartą kopułę, która jest całkowicie samonośna. Całość instalacji do obejrzenia tu: http://magnanmetz.com/exhibitions/?exhibition=63


Home. Miler Lagos. Nowy Jork. 2011. Źródło zdjęcia: http://www.thefancy.com/things/265024247/Home-by-Miler-Lagos
 

Uważaj na małych ludzi w mieście
– zawsze patrz pod nogi

Czytano 911 razy


Uwielbiam inteligentny street art. Prawdę mówiąc, jest jedną z moich ulubionych form sztuki. To niesamowite, jak ludzie wykorzystują miejską przestrzeń do zaprezentowania swojej twórczości tam, gdzie wszyscy mogą ją zobaczyć i nie potrzeba do tego niczyjej zgody ani zezwolenia, nie potrzeba też dyplomu ani zaświadczenia, że jest się profesjonalistą. Wystarczy mieć napęd, pasję i pomysły. Jest to sztuka anarchistyczna i prawdziwie demokratyczna, wyłącznie od artysty zależy, czy jego twórczość zwróci uwagę widza. Jednak nie wszyscy ludzie traktują ją poważnie. Może dlatego, że jest anonimowa i publicznie dostępna i, jako taka, niemożliwa do wyceny?
Jednym z najciekawszych twórców ulicznych jest Slinkachu, brytyjski artysta, fotograf i bloger. Jego najbardziej znany projekt, Mali ludzie, jest działaniem artystycznym w skali mikro i dzieje się niejako na drugim biegunie tego samego zjawiska, co twórczość rzeźbiarzy gigantycznych rzeźb. Po podróży do Brobdingnag mamy więc podróż do krainy Liliputów.



Boys Own Adventures. Acton, London. Luty 2011. Źródło:  http://little-people.blogspot.com
 

Podróż do Brobdingnag
– słów kilka o nowych gigantach

Czytano 3657 razy


Świat oszalał na punkcie przeskalowanych realistycznych rzeźb i instalacji. Popkultura gra z samą sobą w nową grę. U swoich żródeł miała apologię radosnej konsumpcji, teraz każe się nad tą konsumpcją zastanowić. Podważając względną wielkość i skalę obiektów, odtwarzając je w skali architektonicznej, przeczy ich znaczeniu i zmusza widza do ponownej oceny swojej obecności w świecie. Przeskalowanie obiektów pozbawia je całkowicie funkcji, ustawienie ich w skali architektonicznej nadaje im posmak surrealistycznej rzeczywistości w realnym świecie, jesteśmy do nich w relacji podobnej, jak Guliwer w Brobdingnag. Zmiana skali i odwrócenie relacji między obiektem i środowiskiem, między przestrzenią wyobrażoną i prawdziwą, stwarza wyzwanie dla widza i podważa wizualne pewniki. Obiektami tej gry są pojęcia, ludzie i ich zabawki, popkulturowe ikony, znane motywy, gadżety, przedmioty codziennego użytku, a nawet śmieci funkcjonujące jako nośniki współczesnych kulturowych znaczeń.

Ikoną tego zjawiska jest wielka Gumowa kaczka holenderskiej artystki Florentijn Hofman, która odwiedziła już wszystkie najważniejsze porty świata. Jak pisze artystka na swojej stronie:

Gumowa kaczka nie zna granic, nie dyskryminuje ludzi i nie ma politycznego wydźwięku. Przyjazna, kołysząca się Gumowa kaczka ma właściwości lecznicze: może zdefiniować i złagodzić napięcia świata. Jest miękka, przyjazna i odpowiednia dla wszystkich grup wiekowych. Praca podróżuje od 2007 roku i można ją było obejrzeć w St. Nazaire (FR), Sao Paulo (BR), Auckland (NZ), Hasselt (BE), Osace i Hiroszimie (JP), Sydney (AUS), Norymberdze ( DE), Amsterdamie (NL) i weilu innych portach świata.



Florentijn Hofman. Rubber Duck. Hong Kong. 2013 (14 x 15 x 16,5 m)
Źródło:  http://www.florentijnhofman.nl/dev/project.php?id=192
 

Black hole sun
czyli ile można wycisnąć z czarnego koła.

Czytano 3965 razy


Kazimierz Malewicz, tworząc w 1915 roku swoje czarne koło, nie wiedział, że będzie ono najczęściej kopiowanym motywem sztuki współczesnej. Czarne koło, symbol absolutu, miało być w zamierzeniu zdetronizowane przez Czarny kwadrat. Koło symbolizujące to, co boskie, i kwadrat, figura nie występująca w naturze, symbol supremacji człowieka nad światem. To kwadrat miał być ikoną suprematyzmu, podczas wystaw musiał wisieć w górnym rogu pod sufitem, w miejscu zwykle zarezerwowanym dla świętej ikony. Nowa ikona sztuki. Malewicz chciał uwolnić sztukę od balastu świata obiektywnego. Z perspektywy sztuki początku XXI wieku, niespecjalnie mu się to udało. Jednak prawdziwe dzieło sztuki żyje własnym życiem i może walczyć o siebie, nawet, jeśli jego życie jest rozbieżne z intencjami artysty. Cały impet krytyki urażonej prostotą suprematystycznych dzieł Malewicz wziął na siebie. Naśladowcom i epigonom przyszło spijać śmietanę.


Kazimierz Malewicz. Czarne koło. 1915. Prywatna kolekcja.
Źródło: http://ru.wikipedia.org/wiki/Чёрный_круг

Wkrótce po namalowaniu pierwszego czarnego koła, Malewicz zaczął kopiować się sam. Trzeba było stale nowych czarnych kwadratów i czarnych kół do licznych wystaw propagujących nową estetykę XX wieku. Zaledwie po 8 latach od powstania pierwszego koła, jak każdy wielki artysta, miał już uczniów od czarnej roboty. Czarne koło, eksponowane w Państwowym Muzeum Rosyjskim w Pałacu Michajłowskim w Sankt Petersburgu, w powszechnym odczuciu będące ikonicznym dziełem Malewicza, jest w istocie wariantem pierwotnego dzieła wykonanym pod okiem mistrza przez uczniów Malewicza: Annę Leporską, Konstantina Rożdiestwienskiego i Nikołaja Sujetina.


Kazimierz Malewicz, Anna Leporskaja, Konstantin Rożdiestwienskij, Nikołaj Sujetin. Czarne koło. 1923. Państwowe Muzeum Rosyjskie w Sankt Petersburgu. Źródło:  http://ru.wikipedia.org/wiki/Чёрный_круг
 

Małgorzata Lazarek
wśród artystów nagrodzonych przez ruch Piękniejsza Polska

Czytano 1037 razy


22 kwietnia w Sali Wielkiej Zamku Królewskiego w Warszawie odbyła się Gala "Piękniejsza Polska". Wydarzenie połączone było z promocją albumu "Pointa", który prezentuje dorobek najwybitniejszych polskich artystów plakatu, rysunku i karykatury, laureatów międzynarodowych nagród Grand Prix.

Galę poprowadził Tomasz Raczek, któremu na scenie przy wręczaniu statuetek laureatom towarzyszył Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Bogdan Zdrojewski oraz były Minister Kultury, Waldemar Dąbrowski. Współorganizatorem uroczystości był Zamek Królewski, a honorowy patronat objął właśnie Zdrojewski. Kapituła Ruchu "Piękniejsza Polska", na czele z przewodniczącym - Waldemarem Dąbrowskim, postanowiła uhonorować dyplomami i statuetkami wybitnych i wyjątkowych artystów, którzy poprzez swoje prace włożyli wiele do historii polskiego rysunku. Wśród nagrodzonych znaleźli się m.in. Andrzej Pągowski, Andrzej Mleczko, Janusz Kapusta, Zygmunt Zaradkiewicz, Józef Wilkoń, Grzegorz Szumowski, Andrzej Krauze, Witold Mysyrowicz, Rosław Szaybo.
W części artystycznej, swoim występem czas umilił Janusz Radek. Nagrody wręczono podczas uroczystej gali na Zamku Królewskim w Warszawie. Trzech laureatów: Andrzej Mleczko, Andrzej Krauze i Rafał Olbiński, nie odebrało nagród, gdyż nie mogło przybyć na uroczystość.

Źródło tekstu i zdjęcia: http://sophisti.pl


Wśród nagrodzonych jest także Małgorzata Lazarek. Szkoda tylko, że żaden serwis nie był uprzejmy wymienić jej nazwiska. Towarzystwo zacne, ale poziom publikowania newsów skandaliczny.  

To think
or not to think?

Czytano 1838 razy


Katowice Street Art Festival. Od 19 do 28.04.2013. Murale, instalacje, wystawy, muzyka, warsztaty, filmy, debata.

Nareszcie! Nareszcie Katowice Street Art Festival zaowocował dziełami nieobojętnymi na rzeczywistość. W zalewie tandetnych ptaków i naiwnych historyjek mamy w tym roku murale o czymś. Do Katowic zawitał sam Peter Fuss, najbardziej rozpoznawalny artysta ulicy w Polsce. Jego mural przy ulicy Wincentego Pola robi karierę w inernecie, ukazał się na Pintereście niemal zaraz po powstaniu, pokazał się na streetartowych blogach. Jako jeden z niewielu w Katowicach, poza muralem Marcina Maciejowskiego na Warszawskiej, jest nie tylko pospyką na zaniedbanej elewacji, malowanką bez szacunku dla charakteru architektury. W zeszłym roku wydarzeniem była różowa koparka Agaty Olek, ale mural to coś trwałego. Trzeba dużej odpowiedzialności i szczególnego namysłu, zanim się swoją ekspresję wystawi na widok publiczny.

Źródło:  http://www.streetartnews.net
 

„My House is my Language”
w Siemianowicach Śląskich

Czytano 717 razy


Od 16 kwietnia 2013 w Muzeum Miejskim w Siemianowicach Śląskich prezentowana jest wystawa malarstwa prof. Ireneusza Walczaka pt. „My House is my Language”. To kolejna odsłona tej wspaniałej wystawy. Tym razem artyście towarzyszy pokaz prac studentów katowickiej Akademii Sztuk Pięknych, podopiecznych profesora.
http://www.muzeum.siemianowice.pl/aktualnosci.php

Powyżej: obraz Ireneusza Walczaka "Sztuka biegania – bieg im. Wojciecha Korfantego"
 

Kołdry z Gee's Bend
– genialne dzieła nowoczesnej sztuki amerykańskiej

Czytano 1441 razy


Źródło: http://caroncallahan.blogspot.com


Źródło: http://www.internationalfolkart.org


Kołdry z Gee's Bend zostały stworzone przez grupę kobiet żyjących w odizolowanej wiosce Gee's Bend w amerykańskim stanie Alabama, jej nazwa pochodzi od nazwiska Joseph'a Gee, którzy w 1816 roku w zakolu rzeki Alabama założył plantację bawełny i sprowadził ze sobą do jej obsługi 18 afroamerykańskich niewolników. Nie miał pojęcia, że tym samym zapoczątkuje jedno z ciekawszych zjawisk w sztuce XX wieku. Błyskotliwe kompozycje bardziej kojarzą się z dziełami wiodących malarzy abstrakcjonistów XX wieku niż z wyrobami przemysłu włókienniczego. Tradycja pikowania kołder w Gee's Bend sięga XIX wieku, kiedy niewolnice z plantacji bawełny, aby utrzymać siebie i swoje dzieci w cieple w nieogrzewanych barakach, zaczęły zszywać kołdry z pasków tkanin, nawiązując do tradycyjnych wzorów sztuki afrykańskiej. Przy okazji stworzyły charakterystyczny styl, znany z połączenia wzorów geometrycznych z radosną improwizacją.  

"Sztuka z Górnego Śląska" w Norymberdze
– Zbigniew Furgaliński i Damian Pietrek w Domu Krakowskim

Czytano 859 razy


Vernissage: "Kunst aus Oberschlesien" Zbigniew Furgalinski, Damian Pietrek.
8 Kwietnia 2013, godz. 19:00, Krakauer Haus , Hintere Insel Schütt 34, 90403 Nürnberg.


http://www.krakauer-haus.de/veranstaltungen.htm


Dom Krakowski w Norymberdze to przyczółek polskości we Frankonii oraz interdyscyplinarne miejsce spotkań polsko-niemieckich. Jego odpowiednikiem jest Dom Norymberski w Krakowie. Oba zostały uroczyście otwarte w 1996 roku jako ukoronowanie partnerstwa pomiędzy Krakowem a Norymbergą. Działalność Domu Krakowskiego, która finansowana jest przez Urząd Miasta Krakowa oraz wspierana przez Urząd Miasta Norymbergi, koncentruje się przede wszystkim na projektach kulturalnych promujących Kraków. W Domu Krakowskim odbywają się regularnie koncerty muzyczne, wystawy, odczyty literackie, wernisaże, dyskusje z publicznością oraz zainicjowany w 2006 roku „Tydzień Filmu Polskiego”. Od 8 kwietnia do 12 maja Krakauer Haus w Norymberdze prezentuje twórczość artystów z Górnego Śląska – Zbigniewa Furgalińskiego i Damiana Pietrka. Obaj związani z kierunkiem Wzornictwo Wydziału Projektowego Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Dr Zbigniew Furgaliński prowadzi pracownię sztuk wizualnych, a dr Damian Pietrek wykłada rysunek prezentacyjny.

Powyżej: obraz Zbigniewa Furgalińskiego "Horyzont 08.01.2013" promujący wystawę w Domu Krakowskim w Norymberdze.

Powyżej: obraz Zbigniewa Furgalińskiego "Horyzont 07.12.2011" 
 

"Spółdzielnia malarska"
Małgorzaty Lazarek w Zielonej Górze

Czytano 888 razy


5 Kwietnia 2013, godz. 18:00, Galeria Pro Arte, Stary Rynek 2-3, 65-067 Zielona Góra.


Powyżej: praca z cyklu "Humor zeszytów szkolnych". Źródło: http://zielonagora.naszemiasto.pl/

W przeciwieńsywie do Fryderyka Chopina Małgorzata Lazarek swoje życie wygrywa. Absolwentka katowickiego Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, która dyplom obroniła w roku 1987 w pracowni zmarłego w tym tygodniu prof. Tomasza Jury i w pracowni prof. Jacka Rykały. Akademia przyznała jej medal za całokształt. Zdobyła nagrodę główną na Biennale Rysunku Studenckiego. Jej obraz olejny był Obrazem Roku 2008. Dziewięciokrotnie nagradzana na "Satyrykonie" w legnicy, laureatka Grand Prix SATYRYKONU 2013.