pl | eng

Artysty portret własny.
Słów kilka o autoportrecie.

Czytano 5195 razy


Autoportret z kwiatem ostu Jacka Malczewskiego został sprzedany w tym miesiącu na aukcji w Warszawie za 920 000 zł. Cena wywoławcza wynosiła 450 000 zł i spodziewano się osiągnięcia ceny 800 000 zł, znalazła się jednak osoba gotowa zapłacić za unikalne dzieło jeszcze więcej. Dzieło od 80 lat pozostawało w prywatnych zbiorach i nie było znane ani szerszej publiczności, ani historykom sztuki. Namalowany w szczytowym okresie twórczości Malczewskiego obraz przedstawia artystę w purpurowej kamizelce i białej koszuli, z kwiatem ostu w dłoni. Za jego plecami widać twarz jasnowłosej kobiety z wiankiem kwiatów na głowie. W prawym górnym rogu widnieje drabina, motyw popularny w obrazach Malczewskiego. Symbolika dzieła skupia się na tematyce losu i posłannictwa artysty. Z napisów i nalepek katalogowych udało się odtworzyć historię obrazu. W 1911 roku został pokazany na wystawach w TPSP Krakowie i w Towarzystwie Zachęty w Warszawie. Najpierw zakupił go kolekcjoner Leon Goldberg, następnie trafił do zbiorów dr Samuela Goldflama. Jeszcze przed wojną w jego posiadanie weszli ostatni właściciele, którzy wystawili przedmiot na ostatniej aukcji. Obraz do dzisiaj urzeka świeżością i żywością.


Jacek Malczewski. Autoportret z kwiatem ostu. 1911. Źródło: historia.org.pl
 

Spokój i energia w linoryty zaklęte.
O wystawie Joanny Piech w Muzeum Miejskim w Tychach.

Czytano 1312 razy


Od 11 października do 7 grudnia 2013 w Muzeum Miejskim w Tychach prezentowana jest wystawa linorytów niedoścignionej mistrzyni dłuta – Joanny Piech. Wystawa laureatki Grand Prix Międzynarodowego Triennale Grafiki Kraków 2009 stanowi kolejną prezentację wieloletniego dorobku artystki. Ekspozycja obejmuje blisko pięćdziesiąt wykonanych w technice linorytu prac, w tym zwycięskie Czas na spacer (2009) i Wiem wszystko (2009) oraz najnowsze, wielkoformatowe kompozycje.

http://www.muzeum.tychy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1278&Itemid=98


Roman Kalarus. Plakat wystawy Joanny Piech. 2013.


Joanna Piech. Wystawa w MCK Kraków. 2012. Źródło: news.o.pl
 

Czas ogacić miasto na zimę
czyli o yarn bombingu

Czytano 4748 razy


Jesień nas w tym roku nie rozpieszcza. Ziiiimno. Za zimno. Czas ogacić miasta na zimę. Dzięki yarn bombingowi niemodne słowo gacić uzyskało nowe życie. Yarn bombing (yarnbombing, yarn storming, guerrilla knitting, urban knitting lub graffiti knitting, a po polsku włóczkowa partyzantka, włóczkowe graffiti, włóczkowe bombardowanie, szydełkowe graffiti) to rodzaj street artu, gdzie zamiast farby, sprayu czy kredy używa się kolorowych włóczek lub przędzy, a zamiast pędzla – szydełka lub drutów. To stosunkowo nowe zjawisko, nieco pogardliwie zwane feministycznym graffiti, robi prawdziwą furorę na świecie. Powstało przypadkowo, kiedy prowadząca w Austin mały butik Magda Sayeg, w 2005 roku wydziergała z włóczki błękitno-różowe ubranko na klamkę u drzwi. Instalacja cieszyła się ogromnym zainteresowaniem klientów, więc Sayeg obszydełkowała znak drogowy stojący przed sklepem. Znak stopu w kolorowym włóczkowym ubranku stał się niezwykle popularny, turyści zatrzymywali się przy nim i robili zdjęcia. Twórczyni postanowiła więc "ubrać" inne znaki, potem latarnie, drzewa, pomniki i inne elementy miejskiej infrastuktury. Artystka zaprosiła do pomocy dziergające przyjaciółki i ...tak narodził się yarn bombing. Dziś Magda Sayeg jest ikoną yarn bombingu, a jej znakiem rozpoznawczym jest sponsorowany przez Absolut Vodka meksykański autobus. Więcej prac artystki można obejrzeć na jej stronie internetowej: http://www.magdasayeg.com/home.php. Ma wielu naśladowców, zjawisko stało się popularne na wszystkich kontynentach. Bomberzy działają indywidualnie lub grupowo, niektórzy jawnie, inni anonimowo, zawsze wywołując uśmiech, bo to przyjazna forma graffiti.